Żegiestów – uzdrowisko, które ponownie zaczyna istnieć
W Polsce jest aż 45 miejscowości, które mają w nazwie „Zdrój”. Co je łączy? Na przykład specyficzna atmosfera niespiesznych spacerów po deptaku, kwietne klomby w kształcie dzbanka lub wiewiórki czy woda o smaku skał popijana z babcinej ćmielowskiej „pijałki”. Dzięki kuracjuszom właściwie wszystkie uzdrowiska bardziej lub mniej bujnie nadal kwitną, poza jednym, które po wieloletniej agonii oraz nieudanych reanimacjach opustoszało, popadło w zapomnienie i porosło mchem.
Żegiestów-Zdrój leży nad brzegiem rzeki Poprad przy drodze między Piwniczną a Muszyną. Kto przejeżdżał obok, a pamiętał tę miejscowość sprzed lat – płakał, bo było to miejsce wyjątkowe, godne całego naszyjnika komplementów: perła Sądecczyzny, perła Doliny Popradu, perła polskich uzdrowisk, perła modernizmu... W międzywojniu tak popularne, że na stacji kolejowej stawał boy z tablicą: „Proszę nie wysiadać, już nie ma miejsc”. W czasie wojny zdewastowane. W PRL-u jeszcze tętniące życiem w stylu Funduszu Czasów Pracowniczych. Po transformacji spadające w przepaść bankructwa. Obecnie, krok po kroku, jest rewitalizowane i powoli wraca na dawne tory. Co ważne, dotrzemy tam wygodnie i ekologicznie – pociągiem. Wystarczy butelka wody mineralnej w dłoni (na razie bez lokowania produktu) i można ruszać w drogę!