Osada Czorsztyn. Historia, która nie może doczekać się przyszłości.
W lutym tego roku niski poziom wody w Jeziorze Czorsztyńskim odsłonił pozostałości ruin – a ruiny zawsze niosą ze sobą historię. W tym przypadku zabierają nas do lat 90. XX wieku.
Znaki przeszłości
Wówczas kończyła się budowa zbiornika zaporowego w Dolinie Dunajca, który miał zabezpieczyć pobliskie tereny przed powodziami. Inwestycja wiązała się z koniecznością zatopienia trzech miejscowości: Maniów, Kluszkowiec oraz Czorsztyna. Mieszkańcy nie mieli innego wyjścia, zabrali więc swoje dobytki i przenieśli się do nowej wsi, a miejsce, w którym żyli od pokoleń, znalazło się pod wodą.
Ze względu na bogactwo architektoniczne tego obszaru uratowano jednak zabytkowe budynki pochodzące z XIX oraz początku XX wieku. W sumie było ich 31, w tym: 9 drewnianych pensjonatów i willi, 11 wiejskich chałup i budynków gospodarskich oraz 11 kamiennych piwniczek. Ocalone obiekty zostały przeniesione na półwysep Stylchyn, na północnym brzegu Jeziora Czorsztyńskiego, gdzie utworzono Osadę Turystyczną Czorsztyn o powierzchni 17 hektarów. Osadę zaplanowano jako skansen upamiętniający kulturę regionu.
Architektoniczne perełki
Wzdłuż głównej uliczki zostały ulokowane prawdziwe perły regionalnej architektury. Jednym z najokazalszych budynków jest willa Leopolda Szperlinga, która w latach swojej świetności była znana w całej wsi – usytuowana w samym centrum starego Czorsztyna pełniła bowiem funkcję karczmy. Później w budynku mieścił się kompleks restauracyjno-hotelowy pod nazwą „Restauracja Pieniny”.
Równie wystawna jest willa Teofila Sanoka; muzyka, pszczelarza i szanowanego nauczyciela z Kluszkowiec, który sam stworzył projekt swego domu.
Na uwagę zasługują również Dwór Drohojowskich – dawniej willa letniskowa należąca do właściciela dóbr czorsztyńskich, Marcela Drohojowskiego, później mieszcząca siedzibę banku i sklep – oraz willa Józefa Galoty, która po wojnie pełniła funkcję czorsztyńskiego ośrodka zdrowia. Swą architekturą urzekają także willa Basia II stanowiąca dawny pensjonat dr. Kulczyckiego oraz Basia III, należąca do lekarza Bolesława Okuljara.
Budynki te są wizytówką tradycyjnej architektury podhalańskiej – często wielopiętrowe, z szerokimi werandami i balkonami wspartymi na rzeźbionych drewnianych słupach. Charakterystyczne są również balustrady, okiennice, ganki i szczyty dachowe dekorowane żłobieniami w drewnie. Na dachach zaś znajdują się ozdobne pionowe elementy, tzw. pazdury. Niektóre wille wyróżniają się także murowanymi piwnicami.
Wyobraź sobie…
Wszystkie te wille, góralskie chaty i kamienne piwniczki świadczą o historii regionu, a zwiedzając osadę, można wyobrazić sobie dawny, zupełnie inny świat. Niezwykły klimat tego miejsca dopełnia otaczająca je zewsząd natura; rozciągające się wokół jezioro oraz widok na góry – Gorce, Pieniny, Tatry i Babią Górę. W oddali można wypatrzyć średniowieczne zamki w Czorsztynie i Niedzicy.
Nie bez powodu tak malownicze miejsce zostało zaadaptowane dla turystów, by mogli zatrzymać się tutaj na dłużej. Przystosowanie poszczególnych obiektów do celów noclegowych, zorganizowanie gospody, a nawet zaplecza konferencyjnego sprawiło, że osada od początku istnienia wypełniła się życiem i przez kilka lat prężnie działała.
Przeminęło z… biurokracją
Niestety po kilku latach nastały trudne czasy dla osady. Z zabytkowymi miejscami często wiąże się bezkompromisowa biurokracja. Podczas gdy w sferze formalnej wokół osady toczą się dyskusje, spory i przepychanki, w niej samej w ostatnich latach dzieje się coraz mniej. Choć okolica wciąż ma charakterystyczny klimat, to widać coraz większy kontrast między sielankowym krajobrazem a niszczejącymi budynkami. Miejsce, które miało na celu ocalenie regionalnego dziedzictwa, dziś samo wydaje się wołać o pomoc. Brak odpowiedniej opieki i finansowania sprawiły, że funkcja turystyczna Osady Czorsztyn wygasła, a ona sama traci swój urok.
Od momentu założenia w 1997 roku Osada należała do gminy i wchodzącego w skład Skarbu Państwa Zespołu Elektrowni Wodnych Niedzica S.A. W kolejnych latach stała się zakładniczką kolejnych nietrafionych decyzji biznesowych. W 2003 roku została przejęta przez prywatną spółkę z Kluszkowiec, która nie radząc sobie finansowo, niedługo potem sprzedała ją biznesmenowi z Zakopanego. Efektem były zaległe zobowiązania podatkowe i spór z gminą. W późniejszym czasie Osada została wydzierżawiona spółce Karczma Młyn, jednak sytuacja się nie poprawiała. W 2019 roku osadę przejęła spółka IMS Budownictwo.
Wielu liczyło, że wreszcie nadszedł koniec wieloletniej przepychanki, bowiem ten zakup wydawał się pod wieloma względami przemyślany.
Błędne koło
Wtem na drodze do szczęśliwego zakończenia stanął Małopolski Wojewódzki Konserwator Zabytków. Wszczął on bowiem postępowanie administracyjne w sprawie wpisu osady Czorsztyn do rejestru zabytków historycznego zespołu budowlanego. Uniemożliwia to wykonywanie jakichkolwiek prac konserwatorskich do czasu uzyskania decyzji, a termin jej wydania wciąż się przesuwa.
Batalia o przyszłość Osady Czorsztyn trwa, a jej wynik pozostaje niepewny. Trzymajmy kciuki za to, że kiedyś to miejsce odzyska swój dawny czar i ponownie otworzy się dla wyczekujących turystów.