Dziecko miejskie z książek dowiaduje się, jak wygląda koń, jak odzywa się świnka i co je krowa. Nierzadko najpierw widzi żywego pingwina i nosorożca, a dopiero potem kurę i krowę.

Z drzewami jest zupełnie inaczej. Ponieważ na początku wędruje po świecie, leżąc na wznak, zapewne drzewa są jednymi z pierwszych żywych organizmów, jakie widzi. Tyle że rodzice raczej nie czytają o nich książeczek. Nie ma opowieści o tym, jakie owoce ma dąb, jakie liście lipa, z jakiego drewna wykonane jest krzesło, na którym czytamy książki. Tak jest – i już. I jest to jeden z wielu powodów, dla których dorośli Polacy nie znają gatunków drzew. A nieznajomość tych istotnych i pięknych detali rodzimego krajobrazu widoczna jest wszędzie. Wystarczy spojrzeć na polskie monety: zilustrowano na nich północnoamerykański gatunek – dąb czerwony (Quercus rubra).

Krótka trasa z kilkoma przystankami może być początkiem poznawania i doświadczania drzew.