Śnieżna pani – Śnieżnica
Śnieżna pani – Śnieżnica jest częścią trasy Historia o dwóch wielkich miłościach.
Stojąc na szczycie Śnieżnicy, można się poczuć trochę oszukanym. Zielony szlak prowadzi nas tuż obok stoku narciarskiego, skąd rozpościera się całkiem obiecujący widok na okolicę, tymczasem na szczycie góry czekają na nas wyłącznie las i duży krzyż. Na Śnieżnicy też kiedyś znajdowała się polana, jak na Ćwilinie, tyle tylko że zdążyła już zarosnąć. Cóż… Może wierzchołek nie zachwyca, ale sama góra jest interesująca z wielu innych powodów.
Przede wszystkim upodobali ją sobie rowerzyści, którzy mają do dyspozycji kilka tras zjazdowych o różnym stopniu trudności, oraz paralotniarze, ze względu na ulokowane na stoku startowisko. Zimą mierząca 1100 metrów sześcioosobowa kolej linowa dostarcza atrakcji narciarzom i snowboardzistom. Jeżeli natomiast nie możemy o własnych siłach wyjść na górę, można na nią wyjechać, gdyż w weekendy wyciąg funkcjonuje również latem. Ponadto jest to miejsce występowania rzadkich roślin, dlatego na północnym zboczu utworzono ścisły rezerwat przyrody.
Nazwa „Śnieżnica” pochodzi najpewniej od śniegu zalegającego na stoku. Gdy na innych szczytach widać już pierwsze oznaki wiosny, na Śnieżnicy zazwyczaj można jeszcze szusować na nartach. Miejscowi nazywają ją także „Widlatą Górą” lub „Widłakiem” ze względu na charakterystyczne trzy szczyty: Na Budaszowie (główny), Wierchy i Nad Steinbrukiem.
Jak pamiętamy, zgodnie z legendą Śnieżnica była także córką wielkoludów – Mogielicy i Łopienia. Pora dowiedzieć się, czy ta historia ma happy end. Otóż po stanowczej niezgodzie Mogielicy na ślub Ćwilina z jej córką, gdy już było wiadomo, że żadne prośby nie pomogą, pozostało mu jedynie opuścić zagórzańską krainę. Zapłakana Śnieżnica odprowadzała ukochanego. Kiedy ostatni raz spojrzeli sobie w oczy, jak powiada legenda, ich serca nie wytrzymały i pękły z żalu. Ich mogiły po jakimś czasie pokryły się mchem, krzewami i lasem, i w ten sposób powstały położone tuż obok siebie dwie góry. Ojciec Łopień długo nie mógł pogodzić się ze stratą córki, dlatego przesiadywał przy zarastających grobach obojga zakochanych. W końcu sam zmarł, a potem zmarła i jego żona Mogielica, dręczona zgryzotą i wyrzutami sumienia. I w ten sposób powstały kolejne dwa szczyty. Kurtyna.