W wiernych objęciach

W wiernych objęciach

Autor: Katarzyna Kobylarczyk,

„Jak opoka twardzi
Jak ta góra hardzi
Odpieraliśmy najeźdzców
Leżymy teraz niemi w wiernych objęciach
Ziemi oddanej naszej pieczy”
Przybyli z daleka i bliska. Z Tyrolu, Linzu, Grazu, Jihlavy i Pragi, z Czortkowa, z Węgier, z Chorwacji, ze wszystkich zaborów i Rosji. Byli wśród nich Żydzi, katolicy i bośniaccy muzułmanie. Dokładnie sto lat temu przybyli, by zostać tu już na zawsze. Kilkadziesiąt tysięcy poległych żołnierzy pierwszej wojny światowej spoczywa na czterystu zachodniogalicyjskich cmentarzach wojennych. Cmentarzach absolutnie niezwykłych - i niezwykle pięknych. Historia powstania zachodniogalicyjskich cmentarzy wojennych zasługuje na hollywoodzki film. Byłaby to opowieść o stworzonej w warunkach wojennych międzynarodówce artystów, którzy, skupieni pod wojskową komendą, przez kilka lat starają się dokonać niemożliwego. Mają zapewnić piękny i godny pochówek niespotykanej dotąd liczbie poległych żołnierzy, zarówno własnej, jak i wrogiej armii. Latem 1915 roku znaczna część Zachodniej Galicji przypominała wielki, nieuporządkowany cmentarz. W ciągu ostatnich miesięcy starcia pomiędzy sprzymierzoną z Niemcami armią Austro-Węgier i siłami rosyjskimi przyniosły niewyobrażalną wcześniej liczbę zabitych. Kiedy front przesunął się na wschód, nadeszła pora, by ekshumować pochowane w pośpiechu, płytko i gdzie popadnie ciała Austriaków, Niemców, Czechów, Włochów, Węgrów, Polaków, Chorwatów, Rosjan, Żydów i innych żołnierzy pierwszej tak wielkiej wojny. Nastał moment, by zapewnić im godny pochówek i wieczne odpoczywanie. Zajął się tym krakowski oddział specjalnie powołanego przez Austro-Węgry 9. Wydziału Grobów Wojennych. Jego komendantem został kapitan, potem major Rudolf Broch, 44-letni Austriak z Moraw, Żyd z pochodzenia, lecz od 1909 roku katolik, z wykształcenia architekt, a przede wszystkim – niezrównany organizator. Broch stworzył w Galicji jedną z najniezwyklejszych i najprężniej działających instytucji monarchii austro-węgierskiej. Z oddziałów liniowych, koszar i szpitali polowych ściągnął do swojej cmentarnej jednostki wybitych architektów, rzeźbiarzy i malarzy, m.in. Jana Szczepkowskiego, Alfonsa Karpińskiego, Hansa Mayra, czy zwanego czarodziejem drewna Dušana Jurkoviča. Najlepszych uczynił kierownikami dziesięciu okręgów cmentarnych. Prośbą, propagandą, groźbą i emocjonalno-patriotycznym szantażem zdobywał pieniądze, grunty i surowce do realizacji ich projektów. Uruchomił warsztaty i pracownie malarską, rzeźbiarską, fotograficzną… Skala prac, mimo trudności z zaopatrzeniem, była imponująca. Od lata 1915 do jesieni 1918 roku służby majora Brocha odnalazły i ekshumowały 42 749 ciał. Jego ludzie poruszyli niebo i ziemię, by zidentyfikować poległych, by nie spoczywali bezimiennie. Wyreklamowani od służby na froncie architekci i rzeźbiarze wykonali 600 projektów i planów budowlanych. Malarze stworzyli 400 obrazów, rzeźbiarze przygotowali dziesięć rzeźb, fotograficy – 1843 zdjęć. Oddziały techniczne zbudowały 58 kapliczek, obelisków, kolumn i ołtarzy, 240 dużych krzyży pomnikowych, 13052 małe krzyże różnych rodzajów, 110 furt i krat, 120 tablic marmurowych oraz 17 tysięcy emaliowanych tabliczek. Na dziesiątki lat wprzód zaprojektowano rozrost cmentarnej zieleni i posadzono 3214 wysokopiennych drzew liściastych, 25 tysięcy wysokopiennych drzew iglastych, 34789 krzewów ozdobnych, 420 tysięcy sadzonek bluszczu i 2100 pnączy. Posiano 2,5 tony nasion traw. Kapitan (z niem. hauptmann) Hans Hauptmann, prawa ręka majora Brocha, w cywilu agent ubezpieczeniowy, ułożył kilkadziesiąt inskrypcji, sławiących dzielnych wojowników, pośmiertną chwałę, ofiarę krwi, braterstwo broni i wierność. Choć wszystkie traktowały o tym samym, każda była inna. Wyryte w kamieniu doskonale nadawały się do umieszczenia na cmentarzach wojennych. Takich cmentarzy udało się ludziom majora Brocha zbudować w Zachodniej Galicji czterysta. Każdy powstał według odrębnego projektu. Te Dušana Jurkoviča przypominały z dala tajemnicze prasłowiańskie grodziska. Te Heinricha Scholza miały zwykle przepiękną dekorację rzeźbiarską - piety i płaskorzeźbione krucyfiksy, kamienne kopce z krzyżem, nawiązujące do antyku kolumny i wieńce, piramidy, ołtarze ofiarne i hoplickie hełmy… Spoczęło na nich kilkadziesiąt tysięcy żołnierzy poległych podczas walk w 1914 i 1915 roku – godnie i pięknie, niezależnie od narodowości, wyznania, a nawet tego, po czyjej stronie zginęli. Tekst: Katarzyna Kobylarczyk Fot: Grób w leju po pocisku artyleryjskim na drodze Tarnów - Stefanowice, Narodowe Archiwum Cyfrowe, Sygnatura: 1-H-42