Ostatnie krakowskie enklawy

Ostatnie krakowskie enklawy

Autor: Piotr Klepacki, Licencja: CC BY-SA

Nie wiemy, gdzie mieszkali, nie znamy ich imion. Wiemy tylko, że przy dzisiejszej ulicy Vlastimila Hofmana, tuż pod Sikornikiem upolowali prawie setkę mamutów. Musieli być bardzo głodni. Jak wiadomo, 25 tysięcy lat temu lasu tam nie było – mamuty poruszały się raczej po otwartej przestrzeni, podobnie jak polujący na nie ludzie. Można sobie wyobrazić porośnięte tundrą wzniesienie Sikornika widziane z równiny Błoń albo dzisiejszego Rynku Głównego, także porośniętego tundrą. 

Skąd się wzięły lasy? 

Lasy nadeszły razem ze zmianą klimatu kilkanaście tysięcy lat później. Oczywiście ich skład gatunkowy i zasięg zmieniał się od tego czasu wielokrotnie. W końcu lasy objęły swoim zasięgiem wszystkie dostępne tereny. Las traktuje się bowiem w naszym klimacie i na naszej szerokości geograficznej jako coś w rodzaju podstawowej formacji roślinnej. Wystarczy spojrzeć na Mapę roślinności potencjalnej Polski, produktu naukowego gdybania na zasadzie „co by było, gdyby nas nie było” – prawie wszędzie znajdziemy las. Jeśli przyjrzymy się okolicom Krakowa, znajdziemy na tej mapie tylko lasy grądowe i łęgi (czyli lasy nadrzeczne). Nie jest to jednak spisek lobby botanicznego ani wyraz tęsknoty za pradawną, lepszą Polską. Po prostu ze względu na klimat właściwie całe terytorium – poza torfowiskami czy stromymi, urwistymi stokami i podobnymi miejscami –  pokryte byłoby roślinnością drzewiastą. 

To człowiek, przygotowując ziemię pod uprawę i pasterstwo, urozmaica krajobraz i szatę roślinną. W ciągu ostatnich kilkudziesięciu tysięcy lat w sposób prawie ciągły zamieszkiwał teren dzisiejszej Polski. Przemieszczał się, zmieniał tryb życia, tu coś wyciął, tam wypalił. Tak więc Polska chyba nigdy nie wyglądała tak jak na mapie roślinności potencjalnej. Towarzyszące kolejnym kulturom zmiany klimatu wprowadzały fale nowych gatunków, którym człowiek, odlesiając zamieszkiwane przez siebie  tereny, tworzył dogodne środowisko życia – na przykład wypas bydła i koszenie trawy przyczynia się do powstawiania łąk, rozwój osadnictwa i rolnictwa, a później przemysłu wiąże się z wycinaniem lasów etc. Ten proces trwa do dziś. Ale jeśli zostałby zatrzymany – niekoszone łąki i ugory porosłyby na powrót lasem. 

Lasy w miastach

Wydaje się więc naturalne, że tam, gdzie człowiek dłużej i intensywniej gospodaruje, mniej będzie lasów. Najlepszym przykładem jest miasto – pulsujące centrum gospodarcze i administracyjne regionu niespecjalnie koresponduje z wizją mrocznej puszczy poddanej tylko rytmom natury. Faktem jest, że natury mieszkańcy miast szukają raczej poza nimi niż w ich obrębie. 

W ostatnim stuleciu miasta rozrastają się bardzo dynamicznie – połykają kolejne wsie i miasteczka razem z otaczającą je przyrodą. Postępująca od kilku dekad suburbanizacja odsuwa miejsca niezabudowane coraz dalej od centrów metropolii. Miasta zrobiły się już tak wielkie, że wyjazd poza nie staje się wyprawą. Tym bardziej zaś wyjazd w poszukiwaniu kontaktu z naturą. Coraz większą rolę odgrywają więc te zasoby, które udaje się uchronić w obrębie miasta, bo tylko one dają większości mieszkańców szansę na kontakt z przyrodą: patrzenie na tuptającego brzegiem chodnika jeża lub słuchanie śpiewu ptaków. Roślinność naturalna ma wielkie znaczenie w łagodzeniu klimatu miasta, przede wszystkim miejskiej wyspy ciepła. Nie do zlekceważenia – zwłaszcza dla miast takich jak Kraków – powinna być też rola lasów jako naturalnych oczyszczalni powietrza.

Ostatnie krakowskie enklawy 

Zatrzymajmy się przy lasach w Krakowie. Roślinność drzewiasta pokrywa około 11 procent jego powierzchni, przy czym tylko 4 procent to lasy naturalne, reszta zaś to zadrzewienia na opuszczonych polach i łąkach oraz sztucznie sadzone lasy. Gdzie znajdziemy ostatnie enklawy względnie naturalnych lasów? Jakiego typu lasy można spotkać w Krakowie?

Grądy i buczyny

Największe, naturalne i względnie zwarte kompleksy leśne leżą w południowo-zachodniej części miasta – to Las Wolski z Sikornikiem i las porastający Wzgórza Tynieckie. Tam spotkamy grądy oraz fragmenty buczyn. Prawie połowa naturalnych zbiorowisk leśnych Krakowa to właśnie grądy, czyli lasy liściaste złożone głównie z grabu zwyczajnego, lipy drobnolistnej z domieszkami innych gatunków – dzikiej czereśni, dębu, jawora.  

Buczyna to las tworzony przede wszystkim przez buka zwyczajnego, który dominuje w drzewostanie i w podszycie. Buczyny i grądy mają swoje odmiany, które wyróżnia się głównie po obecności poszczególnych gatunków roślin zielnych oraz składzie gatunkowym drzewostanu. 

Grądy w zależności od żyzności i wilgotności dzieli się na niskie (żyzne i wilgotne, występuje w nich charakterystycznie brzydko pachnący czyściec leśny), typowe (miejsca żyzne i średnio wilgotne) oraz wysokie (miejsca suche i niezbyt żyzne). Buczyny spotykane w Krakowie zasadniczo występują w dwóch odmianach: buczyny karpackiej i kwaśnej buczyny niżowej. Buczyna karpacka występuje przede wszystkim w piętrze regla dolnego w Karpatach, ale także w niektórych sprzyjających miejscach poza nimi (na przykład w wąskich dolinach jurajskich). 

W Lesie Wolskim brak jest dobrze wykształconej buczyny karpackiej, większą powierzchnię zajmują buczyny niżowe – bardzo przejrzyste i wygodne do wędrowania, bo luźno porośnięte krzewami czy młodymi drzewami. 
W obydwu kompleksach (również w Borku Fałęckim) można znaleźć fragmenty lasów z udziałem buka, ale też sosny zwyczajnej, dębu szypułkowego, brzozy brodawkowatej, topoli, osiki. W warstwie krzewów i niskich drzew rośnie leszczyna, kruszyna pospolita, a także jarzębina. To znacznie mniej „widne” bory mieszane sosnowo-dębowe, które spotkamy w wielu fragmentach rozproszonych po obrzeżach miasta.

Łęgi

Drugą grupą lasów naturalnych, jakie spotkać można w Krakowie, są łęgi, czyli lasy dolin rzecznych. Jak nietrudno się domyślić, są to lasy o wilgotnym podłożu, niektóre z nich zalewane co roku, czasem także ze stale stagnującą wodą, przechodzące w olsy. Wzdłuż dużych rzek łęgi mogą tworzyć całkiem szerokie pasy naturalnej, dzikiej roślinności drzewiastej i ukrywać, jak w Krakowie, zarastające starorzecza.

Łęgi to w wielu przypadkach przypominające dżunglę skrawki czystej dzikości. Są dość odległe od naszej uładzonej, estetycznej wizji lasu. Sprawia to niestety, że często są lekceważone, niechciane lub w najlepszym wypadku – niezauważane.

Wzdłuż małych rzek dość powszechne są wąskie pasy łęgów jesionowo-olszowych, których skład gatunkowy często ogranicza się wyłącznie do olchy czarnej. W podszycie spotkamy bez czarny, trzmielinę zwyczajną i czeremchę pospolitą. W runie wiosną masowo zakwita ziarnopłon wiosenny, który masowo pojawia się pod drzewami na Plantach oraz w innych krakowskich parkach. Najciekawsze i najrzadsze są łęgi rozwijające się na terasach zalewowych dużych rzek, na przykład nadrzeczny łęg wierzbowo-topolowy. Wierzby budują zarówno drzewostan (wierzba biała i krucha, z domieszką topoli czarnej), jak i warstwę podszytu (wierzba wiciowa, trójpręcikowa, purpurowa), w której spotkamy też bez czarny i czeremchę zwyczajną. Co ciekawe, występuje tam naturalny składnik lasów łęgowych w Polsce – chmiel. Niewielki fragment takiego łęgu znajduje się na północnym brzegu Wisły, niestety planowane jest przecięcie go trasą Zwierzyniecką.
 
Zwarty kompleks nieco odmiennego łęgu, bo położonego na sporadycznie zalewanych terasach prezentuje Lasek Mogilski. W drzewostanie łęgu jesionowo-wiązowego znajdziemy wiąz szypułkowy, dąb szypułkowy, jesion wyniosły i klon zwyczajny. W warstwie krzewów spotyka się bez czarny, dereń świdwę, czeremchę zwyczajną. To łęgi, które rosną na żyznych glebach w przeszłości chętnie użytkowanych rolniczo, dlatego nie zostało ich już wiele.

Krótka porada dla spacerowiczów

W poszukiwaniu tego, co naturalne w Krakowie, najłatwiej skierować się do oczywiście lasu. Tam znajdziemy podstawową tkankę, która pokrywała teren wybrany przez naszego mitycznego praprzodka Kraka. Jeśli lubimy przyjemne spacery w ładnym, widnym otoczeniu, nie obawiamy się przy tym lekkiego zmęczenia i chcielibyśmy uniknąć narażania ubrania na szwank – najlepiej wybrać do lasów występujących najpowszechniej: grądów, buczyn i borów mieszanych. Jeśli zaś niestraszne nam darcie ubrań o jeżyny czy gałęzie wywróconych, połamanych drzew, parzenie łokci w wysokich pokrzywach, moczenie nóg w wodzie o nieznanej głębokości, zapach gnijącej materii z wieloletniego błota – tedy w łęgi zmierzajmy. I w jednym, i w drugim przypadku – najładniej uczynić to wiosną, kiedy kwitną rośliny runa, korzystające ze słońca, zanim drzewa wypuszczą liście.

Warto przy tym pamiętać o tej smutnej liczbie: tylko 4 procent. Starajmy się je zachować w nienaruszonym stanie. 

Korzystałam z tekstu Szata roślinna Eugeniusza Dubiela zawartego w książce Środowisko przyrodnicze Krakowa. Zasoby - kształtowanie - ochrona, red. M. Baścik, B. Degórska, Wyd. Instytut Geografii i Gospodarki Przestrzennej UJ, Kraków 2015.

Fot. M. Jałoszyńska, CC BY SA NC ND