Hip Huta przedstawia: Spacer po zapomnianych miejscach

Hip Huta przedstawia: Spacer po zapomnianych miejscach

Autor: Hip Huta, Licencja: CC BY-SA

O wielu miejscach znajdujących się w Nowej Hucie nie wiedzą nawet niektórzy z jej mieszkańców. Zapraszamy na niezapomniany spacer śladem zapomnianych miejsc.

Kopiec Wandy 

Pierwszym punktem na trasie jest kopiec Wandy – to jeden z pięciu krakowskich obiektów tego typu, najmniej znany. Wynika to być może z faktu, że jest najbardziej oddalony od centrum. Do tego nie był od dłuższego czasu odnawiany.

Najłatwiej jest do niego dotrzeć tramwajem linii 21. Przystanek zlokalizowany jest właściwie przy samym jego podnóżu. Jeszcze przed wdrapaniem się na liczące 14 metrów wzgórze, naszym oczom ukaże się marmurowy pomnik projektu samego Jana Matejki. Nie przedstawia on jednak córki Kraka, „co Niemca nie chciała”, ale białego orła. Sama lokalizacja kopca nie jest przypadkowa – według legendy to właśnie na tej wysokości wyłowiono z Wisły ciało Wandy. Usypisko miało stanowić mogiłę księżniczki, o czym wspominał w swych kronikach Jan Długosz.



Kiedy już wdrapiemy się na szczyt kopca, warto rozglądnąć się dookoła. Przy dobrej pogodzie (lub przez szkła lornetki) zobaczymy nie tylko Opactwo Cystersów w Mogile, ale nawet Zamek Królewski na Wawelu i Kopiec Kraka. 

Centrum Administracyjne HTS

Z Kopca Wandy wyruszamy – najlepiej tramwajem numer 21 – w stronę centrum administracyjnego Huty im. Tadeusza Sendzimira. Naszym celem nie są jednak piękne, monumentalne budynki S i Z z attykami stylizowanymi na renesansowe, tylko to, co znajduje się poniżej poziomu ziemi. Jest to centrum zarządzania kryzysem służące za schron przeciwatomowy. 



Jeszcze do niedawna mało kto wiedział o jego istnieniu. Ten zimnowojenny kompleks jest od kilku miesięcy udostępniany do zwiedzania turystom. Informacje na temat tego niezwykłego miejsca należy szukać na stronie internetowej www.nowahutatravel.pl. Zejście pod ziemię to prawdziwa podróż w czasie, gdyż nieużywany schron – jako jeden z niewielu obiektów tego typu – pozostał w nietkniętym stanie. Wszystkie mapy, telefony alarmowe i sprzęt specjalnego zastosowania wciąż znajdują się na swoich miejscach. Można ich nie tylko dotknąć, ale nawet zająć miejsce samego dyrektora Huty. Schron pod centrum administracyjnym jest prawdziwą gratką dla miłośników historii – zarówno starszych, którzy pamiętają czasy atomowej psychozy, jak i młodszych, którzy docenią to, że eksponaty nie znajdują się w szklanych gablotach.

Tajemnice Zalewu Nowohuckiego

Wychodząc na powierzchnię, udajemy się aleją Solidarności na kilkunastominutowy spacer w kierunku Zalewu Nowohuckiego. Ten zbiornik wodny bynajmniej nie należy do miejsc zapomnianych, jednak będąc w jego okolicy, nie sposób odmówić sobie przyjemności zrobienia przynajmniej kilku kółek wokół niego. Zwłaszcza że wprawne oko wypatrzy pozostałości po dawnej scenie, gdzie kilkadziesiąt lat temu regularnie organizowano potańcówki i występy artystyczne. Warto je odszukać, zobaczyć i sfotografować pozostawione przez historię pamiątki, ponieważ już mówi się o planach rewitalizacji Zalewu i odbudowie na jego terenie miejsca, które spełniałoby podobne funkcje.




Niewiele osób spoza Nowej Huty wie, że w pobliżu Zalewu znajduje się dworek Jana Matejki, w którym malarz żył i tworzył w drugiej połowie XIX wieku. W chwili obecnej mieści się w nim siedziba muzeum malarza i Hugona Kołłątaja. Do posiadłości dostaniemy się, przechodząc przez most nad rzeką Dłubnią w północno-wschodnim rogu Zalewu Nowohuckiego. Miejsce to najlepiej jest odwiedzić wiosną lub latem.

Kino Światowid i jego podziemia

Wróćmy na aleję Solidarności, gdyż poprowadzi nas ona w kierunku kolejnego punktu na trasie naszego spaceru, czyli budynku dawnego kina Światowid, obecnej siedziby Muzeum PRL-u. Zanim jednak skręcimy z alei w ulicę Stanisława Mierzwy, przejdziemy obok opuszczonego lokalu po dawnej restauracji Mozaika (os. Szkolne 35). Miejsce to było niegdyś kultowym miejscem spotkań. Lokal od kilku dobrych miesięcy szuka nowego nabywcy. Przez jego okna można podziwiać zachowane w doskonałym stanie stylowe lampy pamiętające lata 70. ubiegłego wieku oraz słynną mozaikę, której restauracja zawdzięczała swoją nazwę. To naprawdę ostatni dzwonek, gdyż te relikty przeszłości mogą wkrótce bezpowrotnie zniknąć.
Z ulicy Mierzwy skręcamy w prawo w ulicę Jana Gajocha i stajemy dokładnie naprzeciwko wspomnianego Muzeum PRL-u.  



Jeszcze kilka lat temu budynek ten świecił pustkami. Obecnie jest to jeden z najważniejszych punktów na turystycznej mapie tej dzielnicy Krakowa. Wejście do środka interesuje nas z dwóch powodów: do końca lutego bieżącego roku można tutaj obejrzeć wystawę poświęconą kulturze spędzania wolnego czasu w PRL-u. Po drugie  podziemia budynku kryją ekspozycję Atomowa groza. Schrony w Nowej Hucie, którą urządzono w dawnym schronie przeciwlotniczym. Ta „kryjówka”, w przeciwieństwie do centrum zarządzania kryzysem w Centrum Administracyjnym HTS, miała charakter publiczny. W ciasnej przestrzeni atak atomowy na Kraków miało przetrwać nawet kilkaset osób. Schron i wystawę można oglądać od środy do niedzieli w godzinach 10–17 przez cały rok 2016. Nie jest wykluczone, że w niedalekiej przyszłości do zwiedzania zostanie udostępniony jeszcze jeden obiekt tego typu: schron pod pobliskim szpitalem specjalistycznym im. Stefana Żeromskiego. Ci, którzy mieli okazję zobaczyć go z bliska, zapewniają, że w środku zachowały się między innymi liczące już kilkadziesiąt lat probówki z krwią oraz sprzęt medyczny.

Z budynku muzeum aleja Jana Pawła II poprowadzi nas na Plac Centralny. Główny węzeł komunikacyjny Nowej Huty to ostatni punkt naszej trasy.

Więcej propozycji spacerów po Nowej Hucie, recenzji tamtejszych restauracji oraz informacji o wydarzeniach kulturalnych w tej części Krakowa szukajcie na blogu Hip Huta: https://hiphuta.wordpress.com/ oraz na Facebooku: https://www.facebook.com/hiphuta

Autorami wszystkich zdjęć są Aleksandra Tarczydło i Michał Ostasz, autorzy bloga Hip Huta, CC BY SA NC ND