Sofitina

Sofitina

Autor: Katarzyna Kobylarczyk, Licencja: CC BY-SA

Była poetką i jedną z pierwszych korespondentek wojennych. Widziała cud nad Wisłą, ostrzał z pancernika „Aurora”, rewolucję bolszewicką i hitlerowską okupację Polski. Przeżyła pięć wojen, nauczyła się ośmiu języków. Miała urodzić Mesjasza narodów i prawie dostała Nobla. Poznajcie Sofíę Pérez Eguia y Casanova Lutosławską, Galisyjkę z urodzenia, Polkę z miłości.

1. Miłość (albo coś zbliżonego)

…zaskakuje ją w domu. Czeka w salonie, aż Sofitina, jak pieszczotliwie nazywają ją w domu, 25-letnia poetka, wróci z przechadzki. Tę nieoczekiwaną miłość uosabia 23-letni Wincenty Lutosławski, student filozofii (i przyszły wuj znanego kompozytora), który – dręczony myślami samobójczymi – poszukuje źródeł europejskiego pesymizmu. Do Sofíi Casanovy skierował go przyjaciel, hiszpański literat. Sofitina jest znakomitym obiektem badań. Już jako dziecko była melancholijna (być może przez zgubny nałóg czytania), teraz zaś jej poezja „tchnie beznadziejnym pesymizmem”. To wystarcza, by Lutosławski zapukał do drzwi i, wpuszczony przez matkę, zaczekał w salonie. Już po chwili stają oko w oko: on, polski filozof-naukowiec, i ona, szczupła, blada poetka o jasnych włosach i szaroniebieskich oczach. Rozmawiają przez pięć godzin (o pesymizmie). I choć ona twierdzi, że nigdy nie wyjdzie za mąż, on notuje na tomiku jej wierszy: „Ta kobieta będzie moją żoną”. Sofía pyta, co znaczy ten dopisek, lecz Wincenty nie chce przetłumaczyć. – Dowie się pani, kiedy nauczy się polskiego – mówi. Sofía się śmieje. Nie zamierza uczyć się języka kraju, którego teraz, w czerwcu 1886 roku, nie ma nawet na mapie!

Nie wie jeszcze, że Wincenty usłyszał w głowie głos. I nie był to bynajmniej głos miłosnego zauroczenia ani pożądania – to ten sam głos, który zazwyczaj każe mu się zabić, a który teraz – tonem nieznającym sprzeciwu – oznajmia, że Sofía zostanie jego żoną i urodzi mu syna, o którym napisano: „z matki obcej, krew jego dawne bohatery, a imię jego Czterdzieści i Cztery”…

W ciągu czterech miesięcy Wincenty pisze do Sofíi kilkaset listów. Nie są czułe. Lutosławski oznajmia w nich tylko, co ma się stać. I Sofía w końcu się zgadza, choć bardziej niż fizis pociąga ją wyobraźnia Lutosławskiego. Biorą ślub. Podczas miodowego miesiąca małżonek uczy ją polskiego na Panu Tadeuszu.

Nikt, nawet głos w głowie Wincentego, nie wie jednak, że Sofía urodzi tylko córki. Cztery.

2. Matka córek (która pisze z dalekich krajów)

Młoda para wyjeżdża z Hiszpanii, by zamieszkać na drugim krańcu Europy, w Drozdowie. Wincenty ma tam dworek, a w dworku pracownię na piętrze, gdzie zamyka się, „zostawiając żonie swobodę”. W pilnych sprawach można skontaktować się z nim przez tubę akustyczną.

Później zaczynają się podróże. Wincenty poszukuje posady uniwersyteckiej. Chciałby się zatrudnić w Dorpacie, potem w Moskwie, wreszcie w Kazaniu. W tych rozjazdach, 19 stycznia 1888 roku, rodzi im się pierwsza córka, Maria, zwana Manitą. Ojciec „rychło wybacza jej, że nie jest chłopcem”. Drugą dziewczynkę nazwą Izabelą, czyli Belitą. Narodziny trzeciej – Jadwigi – to jednak trochę zbyt wiele dla Wincentego, który notuje, że bardzo zachwiały się jego nadzieje.

Sofía zajmuje się dziećmi i pisze. Podczas rosyjskich podróży powstają nowele i powieść Doktor Wolski. Kartki z życia Polaków i Rosjan. Wszystko układa się nieźle, kiedy przychodzi cios. Pięcioletnia Jadzia zapada na dyzenterię. Wincenty nie pozwala wezwać lekarza, chce wyleczyć dziecko własną mocą. Dziewczynka umiera. Sofía znów pogrąża się w otchłani pesymizmu. „Nie wątpię w nic na górze, ale wątpię trochę we wszystko na dole” – napisze przyjaciółce. Lutosławscy postarają się o kolejne dziecko, lecz przyjście na świat Haliny, zwanej Halitą, jedynie przedłuży o kilkanaście lat małżeństwo rodziców. Nie zdoła go uratować.

3. Reporterka (której przytrafiają się wszystkie wojny)

Zanim Wincenty odejdzie od żony i córek, zamieszkają jeszcze wszyscy razem w Krakowie. Lutosławski obejmuje tu katedrę filozofii. Sofía, która jest orędowniczką polskiej niepodległości, pisze stąd artykuły do hiszpańskich gazet. Nalega, by ukazywały się pod nagłówkiem Desde Polonia, „Z Polski”, choć w atlasach nie ma przecież takiego kraju. Przeprowadza wywiad z Piłsudskim. Tłumaczy na hiszpański Quo vadis. W mieszkaniu Lutosławskich przy placu Na Groblach spotykają się młodopolscy artyści, na obiady przychodzi Roman Dmowski (przywozi dziewczętom i ich matce piękne prezenty, Sofíę tytułuje „Króloweńką”).

Jej mąż w tym czasie wykłada, słuchają go tłumy. Coraz wyraźniej widać jednak rys szaleństwa, które zaczyna go dręczyć. Przed komisją z uniwersytetu stawia się nago, gotów „do badania”…

Gdy Wincenty leczy się na nerwy (i przeżywa nawroty choroby), Sofía jedzie z córkami do Madrytu. Jest tu już uznaną pisarką i korespondentką, ekspertką w sprawach Europy Wschodniej.

Wincenty porzuca rodzinę (zwiąże się z inną kobietą). Sofía na zawsze zrywa z nim kontakt.

Wraca do Polski. Gdy wybucha pierwsza wojna światowa, zostaje sanitariuszką w Warszawie. W ciągu dnia opatruje rannych, nocami pisze ponad 800 korespondencji dla hiszpańskiego dziennika „ABC”. W 1915 roku ewakuuje się na wschód, do Rosji. Widzi strzały z krążownika „Aurora”, na jej oczach zaczyna się rewolucja bolszewicka. Stratowana przez uciekający tłum prawie traci wzrok. To nie przeszkadza jej pisać. Robi wywiad z Trockim. Początkowo zafascynowana komunizmem, szybko dostrzega jego mroczną naturę. Już zawsze będzie ostrzegać Zachód, że „sowieci to jedna z najbardziej barbarzyńskich sił w Europie”. Będzie się bać ich tak bardzo, że w 1933 roku poprze generała Franco przeciwko republikanom.
Zanim to się jednak stanie, zobaczy (i opisze) powstanie niepodległej Polski i kolejną wojnę – z bolszewikami. W roku 1925 Hiszpania zgłosi jej kandydaturę do Literackiej Nagrody Nobla. Jako 78-letnia staruszka Sofitina przeżyje bombardowanie Warszawy w 1939 roku. Zobaczy okupację hitlerowską. Hiszpańska prasa nie będzie chciała publikować jej korespondencji z tego czasu. Są nieprzychylne Niemcom, sojusznikom generała Franco.

Sofía Pérez Eguia y Casanova Lutosławska dożyje 97 lat. Ostatnią dekadę życia spędzi w Poznaniu, w komunistycznej Polsce. Będzie musiała zrzec się hiszpańskiego obywatelstwa, zerwać stosunki z ojczyzną. Do końca zostanie polską patriotką.

Wnuki będą mówić o niej „babunita”. 

Umrze 16 stycznia 1958 roku.

4. Zapomniana (i może już odnaleziona)

W 150. rocznicę jej urodzin hiszpański dokumentalista Marcos Gallego przeprowadzi sondę uliczną. Nikt z przechodniów nie będzie wiedział, kim była Sofía Pérez Eguia y Casanova Lutosławska, poetka-pesymistka, jedna z pierwszych korespondentek wojennych, Galisyjka z urodzenia, polska patriotka, kandydatka do Nagrody Nobla, patronka licznych szkół, szpitali i ulic w Galicii i Hiszpanii.

Na szczęście coraz więcej osób zaczyna sobie o Sofitinie przypominać. Powstają książki i reportaże. Violetta Szostak pisze o niej reportaż do „Wysokich Obcasów”. Bada się jej poezję, prozę i twórczość dziennikarską. Muzeum Przyrody w Drozdowie wydaje poświęconą jej monografię. Wreszcie imię Sofíi Casanovy otrzymuje laboratorium Wydziału „Artes Liberales” Uniwersytetu Warszawskiego, gdzie postać Sofitiny patronuje tym, którzy badają związki pomiędzy kulturami pogranicza europejskiego – nawet tymi tak odległymi jak Polska i Hiszpania.

Korzystałam z monografii Sofía Casanova Lutosławska – hiszpańska pisarka, Polka z wyboru, pod red. Marii Filipowicz-Rudek i Piotra Sawickiego, oraz z artykułu Violetty Szostak Przypadki Sofii Casanovy z „Wysokich Obcasów” (12.01.2012).

Fot. Drozdowo, Wikipedia, domena publiczna