Zabawka

Zabawka

Autor: Małgorzata Oleszkiewicz, Licencja: ©

Zabawka–wózek, a właściwie platforma na kółkach z otworami przeznaczonymi na sznurek do ciągnięcia, na której umieszczono 31 figurek chwiejących się na sprężynkach podczas jazdy. Cała zabawka, zarówno wózek, jak i figurki, wykonana jest z drewna, polichromowana. Prostokątna platforma ze ściętymi skośnie rogami oraz kółka pomalowane są na kolor zielony. Krawędzie skonturowane są farbą białą, żółtą i różową, a szprychy kół zaznaczone są kolorami żółtym, niebieskim i czerwonym. Figurki o podobnym wyrazie, wyrzeźbione z drewna, poza Lajkonikiem ze strojem z tkanin, ubrania mają zaznaczane rzeźbą i malowaniem, a szczegóły, takie jak brwi, oczy, wąsy i brody, zaznaczone czarną farbą, usta czerwone.

Wszystkie figurki, a właściwie cały tłum pociesznych postaci, ustawione są twarzami w jedną stronę i osadzone na sprężynkach, dzięki czemu podczas jazdy wózka-zabawki wszystkie one poruszają się, jakby maszerowały w pochodzie czy nawet biegły za nim.

W samym centrum rozpoznać można najważniejszą i największą postać — Lajkonika. Twarz z przesadnie wyolbrzymionym spiczastym nosem, wąsami i brodą z włosów. Na głowie drewniana spiczasta czapa. Odziany jest w pomarańczowy kaftan z niebieskimi rękawami z tkanin, z przodu ozdobiony ażurową, złotą taśmą pasmanteryjną skrzyżowaną na piersiach, u boku pistolet i szabla z blaszki aluminiowej. Prawa ręka uniesiona do góry trzyma czerwoną buławę, lewą ręką Lajkonik podtrzymuje lejce konika z małą, białą główką, z paseczkami malowanymi, czarno-zielono-różowymi, jak w krakowskiej zabawce dziecięcej. Konik ma grzywę z białego futerka, pióropusz z piórek, uprząż z trzema janczarami na szyi, okryty jest długą kapą z tektury oklejonej tkaniną z kwiatowym ornamentem oraz drugą, krótszą, w tym samym kolorze co kaftan Lajkonika i oblamowaną złotą taśmą pasmanteryjną.

W zabawce na czele pochodu kroczy chorąży — w niebieskim kaftanie z żółtym szamerunkiem na przodzie i spodniach wpuszczonych do czerwonych cholew, z czerwoną czapką rogatywką na głowie. W obu dłoniach przytrzymuje drzewce chorągwi z symbolem gwiazdy (złota, wytłaczana, jak do ozdób choinkowych) i półksiężyca (srebrny, wycięty ze staniolu) — symbole jak na proporczykach polskiego Pułku Jazdy Tatarskiej w czasie wojny polsko-bolszewickiej, co ma związek z legendą o tatarach. Do orszaku Lajkonika zaliczają się też czterej włóczkowie dzierżący w rękach biało-czerwone, czerwono-niebieskie i biało-niebieskie proporczyki na długich drzewcach, ubrani w różne stroje z rogatywkami i spiczastymi czapami na głowach.

Wśród muzykantów tworzących kapelę mlaskotów łatwo rozpoznamy harmonistę w jasno-brązowym serdaku, białej koszuli, kapeluszu z płaskim denkiem z białym piórkiem na głowie, basistę w białej sukmanie i czerwonej rogatywce, dwóch skrzypków, jednego w marynarce i meloniku, a drugiego w białej krótkiej sukmanie i celendrze, trębacza w garniturze i kapeluszu oraz dwóch ludzi z bębnem, jednego w marynarce, drugiego w sukmanie, zaś obu w rogatywkach.

Pochód tworzy też cały tłum różnych postaci, mieszkańców Krakowa, głównie Zwierzyńca, a więc ówczesnego przedmieścia Krakowa. Stąd co poniektórzy z nich to poważni mieszczanie, w garniturach, kapeluszach, wąsaci i brodaci, jakby trzymający aktówki, książki lub pliki gazet w rękach, ale są też ubrani po chłopsku, po krakowsku, jak w białej sukmanie, w celendrze na głowie, z siekierą w ręce, czy góralsku, w serdaku, kapeluszu z muszelkami i sznurkiem grzybów na sprzedaż. Są też i kobiety, damy i dziewczęta, w kolorowych sukniach i kapelusikach, z parasolkami i torebkami w rękach.

Wszystkie te figurki o jednolitej stylistyce różnią się wysokością. Nie wiadomo, czy autor chciał w ten sposób przedstawić biegnące za pochodem dzieci, młodych gazeciarzy, zwierzynieckich andrusów czy też komponował całość z różnych, wcześniej już przygotowanych, a nie zawsze do siebie pasujących figurek. Wśród nich wyróżnia się wysoka postać policjanta, a właściwie jeszcze c.k. żandarma — z sumiastym wąsem, w czarnym mundurze i austriackim czaku z numerem 4931. Z drugiej strony biegnie za pochodem piesek — mały z zadartym do góry ogonkiem, białym futerkiem w duże, czarne łaty i w zielonej obroży. Dziwić może jednak znajdująca się z samego przodu, w centrum pochodu brodata postać z pejsami, w czarnym chałacie, w płaskiej czapce z otokiem z brązowego futerka, pochylona pod ciężarem worka na plecach i z kijem w lewej ręce. Odróżnia się od innych figurek żółtymi butami ze szpiczastymi, czarnymi nosami, które są przybite do platformy, a sprężynki ma w miejscu szyi, a także nóg, a nie pod butami, jak w przypadku pozostałych figurek. Łatwo rozpoznać, że figurka przedstawia Żyda.

Takie drewniane figurki, kiwające się na sprężynkach, a przedstawiające ortodoksyjnych Żydów, brodatych, ubranych w tradycyjne stroje: czarne chałaty z kapeluszami, myckami czy sztrajmlami (nazywanymi lisiurami), na głowach, od końca XIX wieku do 1939 roku były pewnego rodzaju specjalnością krakowskich wiosennych odpustów, zapamiętaną i poszukiwaną na kramach do dziś. Postać Żyda w tradycji ludowej należała do kategorii „obcych”, stojących na granicy naszego świata i świata zewnętrznego, uchodziła więc za mediacyjną i stąd też obecność jej, jak wierzono, powodować miała realizację życzeń. Wszystkie te figurki Żydów poza obrzędową funkcją „przynoszenia szczęścia” jednakowo bawiły, czasem śmieszyły, a obecnie, przywodząc na myśl dawnych, już nieobecnych mieszkańców krakowskiego Kazimierza, raczej wzruszają. Sprzedawano je wśród innych, sprowadzanych czasem z daleka zabawek, na kiermaszach odpustowych: Emausie odbywającym się w każdy Poniedziałek Wielkanocny u stóp klasztoru sióstr Norbertanek na Zwierzyńcu, dzień później na Rękawce przy kościółku św. Benedykta w Podgórzu oraz z okazji dnia św. Stanisława (8 maja) przy klasztorze oo. Paulinów Na Skałce. Tradycja tych wiosennych odpustów przetrwała i nadal są tłumnie odwiedzane. Trudno by jednak dziś szukać tam takich zabawek, jakie jeszcze w pierwszej połowie XX wieku kupowano jako pamiątki z odpustu. Coraz powszechniejsze, fabrycznie produkowane, tanie wyroby z tworzyw sztucznych wyparły z rynku zabawki drewniane i gliniane. Zachowały się one jedynie w zbiorach Muzeum Etnograficznego im. Seweryna Udzieli w Krakowie.

Pochód Lajkonika jest jedną z dwóch takich samych, choć różniących się w szczegółach, zabawek Jana Oprochy (ojca) zachowanych w zbiorach Muzeum Etnograficznego w Krakowie w unikatowej, jedynej w Polsce, kolekcji około 300 zabawek krakowskich, kupowanych Emausie i Rękawce, wytworzonych w okresie od końca XIX wieku do czasów współczesnych.

Opracowanie: Małgorzata Oleszkiewicz (Muzeum Etnograficzne im. Seweryna Udzieli w Krakowie).
Zabawka „Pochód Lajkonika”, eksponat ze zbiorów Muzeum Etnograficzne im. Seweryna Udzieli w Krakowie.
Prawa do wizerunków cyfrowych: Muzeum Etnograficzne im. Seweryna Udzieli w Krakowie.
Digitalizacja: RPD MIK, projekt Wirtualne Muzea Małopolski.