Gałązki na krzyż i na wszelki wypadek

Gałązki na krzyż i na wszelki wypadek

Autor: Magdalena Zych, Licencja: CC BY-SA

Astronomiczna wiosna już na niebie, a za chwilę Wielkanoc. Odtąd każdy dzień prowadzi do kulminacji najważniejszych świąt wiosennych. Niedziela Palmowa zwana wcześniej Kwietną lub Wierzbną rozpoczyna cykl obrzędów, zarówno domowych, jak i religijnych. Ich termin zależy od kalendarza lunarnego, jako że Niedziela Wielkanocna jest pierwszą niedzielą po wiosennej pełni księżyca. Kościół tego dnia obchodzi od setek lat pamiątkę wjazdu Jezusa do Jerozolimy, witanego przez Żydów gałązkami palm. Pierwsze procesje chrześcijanie obchodzili w Jerozolimie już w IV wieku, niedługo potem przyjęły się w Kościele Zachodnim. To dlatego Niedzielę Palmową kojarzymy z widowiskowymi orszakami. 

Źródła etnograficzne i historyczne podają ich przykłady. W Krakowie rajcy miejscy wiedli na ośle figurę Chrystusa do kościoła św. Wojciecha na Rynku, ale ze względu na pełen żartów charakter orszaku zwyczaju zakazano pod koniec XVIII wieku. Znany był także zwyczaj pod nazwą Dębowy Chrystus, kiedy to na pamiątkę wydarzeń w Jerozolimie przebierano gospodarza albo wiedziono drewnianą figurę na osiołku. Reaktywowany w latach sześćdziesiątych XX wieku w Tokarni pod Myślenicami, jest praktykowany do dzisiaj. Nawiązaniem do orszaku Niedzieli Palmowej jest znajdująca się w zbiorach Muzeum Narodowego w Krakowie polichromowana rzeźba z XVI wieku przedstawiająca Jezusa jadącego na osiołku.

Pod Krakowem znany był także zwyczaj chodzenia za datkami przebranego za konia chłopaka ze słomianym ogonem, z wyobrażeniem głowy konia zamieszczonym na kiju. Ten typ maskarady można przypuszczalnie łączyć ze zwyczajem przebierania się chłopców za Pucheroki w podkrakowskich wsiach, wywodzącym się z kwestowania uczniów szkół krakowskich i studentów Akademii wędrujących z oracjami. 

Warto podkreślić, że święto Niedzieli Palmowej wydobywa znaczenie roślin wyrażające moc odnawiającego się cyklu wegetacji, a także liczne praktyki związane z ochroną obsianych pól oraz przyszłych zbiorów. Odnawiająca moc palmy uwitej z wierzbowych i leszczynowych gałązek, z dodatkiem jałowca, który ma szczególne właściwości ochronne, wzmocniona poświęceniem w kościele podczas mszy, znajdowała zastosowanie w bardzo wielu zabiegach magicznych stosowanych w hodowli, pasterstwie i rolnictwie. Na znak kończącego się postu, palmą symbolicznie „uderzano” zwierzęta, ludzi (jak podaje Zygmunt Gloger, wołając przy tym: „Wierzba bije, nie ja biję, za tydzień – Wielki dzień, Za sześć noc – Wielkanoc…”). Ten  zwyczaj był znany także w Niemczech i na Ukrainie (gdzie przy tym mówiono: „Bądź zdrowy jak woda… i bogaty jak ziemia”). Co ciekawe, spożywano także bazie pochodzące z palmy z myślą o zażeganiu chorób, a wszystko po to, by za pomocą tego szczególnego pośrednictwa przeciwstawić się siłom chaosu zagrażającym odradzającemu się wiosną życiu. Z tego samego powodu ważne było, by części palmy znalazły się w każdym miejscu gospodarstwa. Nadchodził bowiem szczególny dzień w roku, dzień, w którym śmierć zagarniała także Boga (Wielki Piątek w Kościele katolickim). Według wierzeń była to pora, kiedy siły zła mogły pojawiać się na ziemi w postaci upiorów i czarownic. Poświęcone gałązki palmy odstraszały demony. Jak podawał Franciszek Gawełek w 1910 roku, opierając się na danych z Radłowa, to właśnie w Wielki Piątek „wyjeżdżają czarownice na łopatach (…) celem wspólnego porozumienia (…) gdzie krowom mleko odebrać, której matce dziecko podrzucić, które małżeństwo poswarzyć ze sobą, na kogo rzucić uroki”. Jest się czego bać.

Do repertuaru działań ochronnych należy zwyczaj, znany nie tylko w Małopolsce, tworzenia z poświęconej palmy niewielkich krzyżyków, które umieszcza się obejściu, często na drzwiach domów, pomieszczeń ze zwierzętami, w celu ich ochrony. Krzyżyki te zatyka się również rankiem w Wielki Piątek w ziemię (niekiedy Wielką Niedzielę lub Poniedziałek Wielkanocny), w czterech rogach pola, a dziś zdarza się, że po prostu w przydomowych ogródkach. Obsiane grunty zabezpieczone w ten sposób mają szanse zostać ocalone przed niszczącymi skutkami nawałnic i gradobić. W czasach, gdy ludzka egzystencja w dużo większym stopniu niż dzisiaj zależała od pogody, wiara w moc apotropeionu, a więc swego rodzaju amuletu, musiała wystarczyć za całą ochronę przyszłych zbiorów. Podczas spacerów po wiosennych polach warto rozejrzeć się wokół, by się przekonać, że zwyczaj ten w Małopolsce wciąż bywa praktykowany. W okolicach Wieliczki i Nowego Sącza znany był także zwyczaj robienia z gałązek palmy kropidełek do poświęcania pól w Poniedziałek Wielkanocny. A wysuszona palma służyła do okadzania w przypadku choroby ludzi i zwierząt czy robienia naparów wraz z dodatkiem ziół. 

Na  początku wiosny mamy do czynienia ze zjawiskiem obrzędowym z innego porządku niż ten powiązany z liturgicznym kalendarzem propagowanym przez Kościół katolicki. Palenie słomianej kukły nazywanej marzanną lub śmiercichą i rzucanie jej do rzeki poza granicami ludzkich siedzib odtwarzają chyba jedynie przedszkolaki. Jednak w przeszłości to był właśnie sposób pożegnania się z czasem zimy uznawanym za czas śmierci świata, jego snu. Niedziela Palmowa nadal jest świętem powszechnie obchodzonym. W wielu miejscach pochody nawiązujące do sceny wjazdu do świątyni organizowane są z coraz większym rozmachem. Z pewnością pokazuje to żywotność obrzędu i jego wciąż wyrazisty potencjał.

Do opracowania tematu wykorzystano: M. Długosz, Wielkanoc w Krakowie, Kraków 1983; F. Gawełek, Przesądy, zabobony, środki lecznicze i wiara ludu w Radłowie, w pow. Brzeskim, Kraków 1910; J. Klimaszewska, Niedziela palmowa, Kraków 1931.

Fot. pixabay.com, domena publiczna