Szia!

Szia!

Autor: Joanna Nowostawska-Gyalókay, Licencja: CC BY-SA

O zawiłych, liczących kilkaset lat stosunkach Małopolski z Węgrami, Węgrze z urodzenia i Polaku z wyboru, węgierskich śladach w Krakowie oraz sztuce polsko-węgierskiej przeczytacie w najnowszym wydaniu Małopolski To Go.

Przyjrzyjmy się bliżej Węgrom, narodowi, który lubimy, choć raczej nie zastanawiamy się, skąd pochodzi ta nasza często deklarowana sympatia. Dodajmy sympatia obustronna. 

Z Węgrami na przestrzeni niemal tysiąclecia łączyły nas liczne związki dynastyczne, a później wspólna walka w powstaniach wolnościowych. Na Akademii Krakowskiej kształciło się wielu spośród węgierskich humanistów, a w krakowskich drukarniach wydawano pierwsze węgierskie książki. Podobnie i Polacy od najdawniejszych czasów wyjeżdżali na Węgry, aby tam szukać swojej życiowej drogi. Ich potomkowie żyją wśród nas, tu i tam po drugiej, bardziej słonecznej stronie Karpat, choć czasem świadczyć o tym może już tylko nazwisko, albo rodzinne wspomnienia. 

Zażyłości z narodem znad Dunaju z pewnością staną się dla Was bardziej zrozumiałe, jeśli wybierzecie się w proponowaną przez nas podróż śladami kultury węgierskiej. W naszym regionie jest ich naprawdę sporo. W tym tygodniu wejdziecie na węgierski szlak po Krakowie, odwiedzicie Biecz, Stary Sącz i Tarnów. Poznacie Norberta Lippóczego, Marcina Bylicę z Olkusza oraz Bálinta Balassiego. Na koniec sporządzicie prawdziwą zupę gulaszową według receptury Joanny Nowostawskiej-Gyalókay.

Fot. Cyfrowa Biblioteka Narodowa, domena publiczna