Osobliwa podróż

Osobliwa podróż

Autor: Dariusz Czaja, Licencja: ©

O śmierci nie wiemy nic. To jest cała nasza wiedza na jej temat. O śmierci nic się nie da powiedzieć. O śmierci mogliby nam, żywym, powiedzieć coś martwi, ale oni, tak się składa, już nie żyją. Nie żyją, więc nie mówią, nie opowiadają, nie nazywają. Nie mogą nam odsłonić, czym ona w swej istocie jest. 

Stamtąd” nikt nie wrócił, a ci co – jak Łazarz – wrócili, nie pamiętali nic. Śmierć jest dla nas enigmą, pustym miejscem o zerowej semantyce. Dlatego tak dużo o niej mówimy. Dlatego tak wiele można o niej powiedzieć. Bo tam, gdzie nie ma nic do powiedzenia, tam można powiedzieć wszystko.

Jest ludzką, tylko ludzką, arcyludzką, właściwością mówienie o śmierci. Zwierzęta, o ile wiadomo, nie rozprawiają o śmierci. Ani przed, ani po. Umierają cicho, zostawiając po sobie tylko kości. Jak ludzie. Ale ludzie, inaczej niż większość zwierząt (nawiasem: co my wiemy o tym...), mają jej świadomość. Nie przyjmują śmierci do wiadomości, wadzą się z nią, rozprawiają na jej temat, zostawiają widoczne ślady i znaki spotkania z nią. Próbują ją opisać i przedstawić.

Muzea to dobre miejsca na myślenie o śmierci. Wystarczy posłuchać żywego języka. Potoczna semantyka nie kłamie. Przymiotnik „muzealny” – to poręczna i czytelna metafora świata martwego, pozbawionego życia. „Muzealizacja” – to brzmi prawie jak mumifikacja, uśmiercenie, gwóźdź do trumny. Od „muzeum” do „mauzoleum” droga niedaleka. Tylko parę głosek... Czy nie ciągnie od muzeum zapach śmierci? Czy nie zalatuje od niego trupem? Czy muzeum nie jest lekko tylko ufryzowaną i uszminkowaną wersją cmentarza? Tak czy inaczej, do twarzy muzeum ze śmiertelnymi sprawami.

Nikt dobrze nie wie, co się dzieje z muzealnymi eksponatami, kiedy gasną światła, a drzwi za ostatnim zwiedzającym się zamykają. Czy one dalej grzecznie śpią w gablotach? A może w tych aseptycznych, wypolerowanych – przypominających często szpitalne – salach, tli się jeszcze jakieś życie? Spróbujmy przyjrzeć się bliżej kilkunastu eksponatom. Ale nie tak, jak to robimy zazwyczaj. Porzućmy więc taksonomie, atrybucje, konteksty, scjencję i metodę. Użyjmy wyobraźni. Zobaczmy, co o śmierci mówią nagromadzone przez muzea artefakty.

Zapraszam na osobliwą podróż po muzeach, podróż, w której na surrealną modłę spotkają się z sobą obiekty, które inaczej zapewne nigdy nie mogłyby się z sobą spotkać. Dziwne i piękne to spotkania, „piękne – jak przypadkowe spotkanie na stole sekcyjnym maszyny do szycia i parasola”1. Zobaczmy, czy z tych zaskakujących czasem zestawień nie buduje się jakaś intrygująca narracja o śmierci. Czy nie rozpoczyna się tu jakieś osobliwe i dające do myślenia życie po życiu...

Na tę podróż zapraszamy razem z jej autorem – Dariuszem Czają oraz Janem Peszkiem, który o niej opowiada: http://muzea.malopolska.pl/interpretacje/-/a//ceremonie-zalobne.
Źródło:: www.muzea.malopolska.pl
Projekt graficzny: Dagmara Berska, Parastudio, Łukasz Wiśniewski, CC-BY 3.0 PL